Przebój, który powstał dzięki reklamie firmy wodociągowej

Przebój, który powstał dzięki reklamie firmy wodociągowej

Trzech scenarzystów którzy zagrali później w filmie, dziesiątki zmian fabuły, wiele improwizowanych scen, cięcia budżetu, brak pozwolenia na zdjęcia i piosenka przewodnia której twórca został pozwany za plagiat. Wygląda jak przepis na filmową katastrofę? Nie! To film, który przyniósł wytwórni Columbia Pictures największe zyski w jej historii (po uwzględnieniu inflacji nadal jest na pierwszym miejscu). Czytaj dalej!

Jeden z najbardziej pechowych kompozytorów muzyki filmowej

Jeden z najbardziej pechowych kompozytorów muzyki filmowej

Film i dedykowana mu muzyka rządzą się swoimi własnymi prawami. Wielcy kompozytorzy są zapraszani do przeróżnych dzieł. Legendarny Ennio Morricone tworzył dzieła do największych hollywoodzkich produkcji by po chwili pisać muzykę do niskobudżetowych włoskich filmów. Obsypany wieloma nagrodami i nominacjami Howard Shore, pisał muzykę do takich dzieł jak „Władca Pierścieni” czy „Aviator” natomiast przy innych filmach jego kompozycje były odrzucane. Poznajmy krótką historię kanadyjskiego kompozytora, który w swojej karierze co najmniej czterokrotnie doświadczył „spektakularnego” pecha. Czytaj dalej!

Co sprawiło, że na 3 minutową scenę z ośnieżonym krzyżem patrzyliśmy z zapartym tchem? Ennio Morricone.

Co sprawiło, że na 3 minutową scenę z ośnieżonym krzyżem patrzyliśmy z zapartym tchem? Ennio Morricone.

Quentin Tarantino przyzwyczaił nas do tego, że praktycznie każdy jego film jest po prostu świetny. Przyzwyczaił nas również do tego, że dzieł tych powstaje niewiele i że trzeba czekać na nie długo. Z doświadczenia wiemy, że warto. Dlatego też, gdy po wielu latach prób, zdołał przekonać Ennio Morricone do napisania muzyki do swojego filmu, widzowie mogli być niemal pewni, że ta kooperacja przyniesie światu kolejny hit. Apetyty podsycał fakt, że „Nienawistna Ósemka” to pierwszy film Tarantino, na którego potrzeby skomponowano oryginalną ścieżkę dźwiękową. Czytaj dalej!

„To nie czas na ostrożność”

„To nie czas na ostrożność”

Przed napisaniem scenariusza do „Interstellar”, Christopher Nolan wysłał do Hansa Zimmera list z jednostronicowym opisem relacji rodzica z dzieckiem. Dołączył do niego prośbę, aby kompozytor napisał elementy możliwej ścieżki dźwiękowej w jedną noc. Gdy usłyszał 4-minutowy utwór skomponowany przez Zimmera, skwitował to jednym zdaniem: „Lepiej, żebym teraz nakręcił film”. Czytaj dalej!

Najbardziej znane tango w historii kina

Najbardziej znane tango w historii kina

 

W dziełach filmowców są takie sceny, które na długo zapadają w pamięć. Powodem dla którego tak mocno je zapamiętujemy, może być ich znaczenie dla całego filmu, okoliczności dla głównego bohatera, podsumowanie obrazu czy też muzyka która im towarzyszy. To właśnie na tym ostatnim elemencie dziś się skupimy, a bardziej konkretnie, na tangu „Por Una Cabeza” skomponowanym przez Carlosa Gardela, które mieliśmy okazję słyszeć w przynajmniej pięciu filmach. Czytaj dalej!

Pańskie espresso tym razem będzie najlepsze

Pańskie espresso tym razem będzie najlepsze

W filmie Davida Lyncha pt: „Blue Velvet” jest scena w której Isabella Rossellini śpiewa piosenkę w klubie do którego przychodzi Jeffrey wraz z Sandy. Wykonanie utworu powala z nóg, jednak mało kto wie, że za tym wszystkim stoi Angelo Badalamenti. Jeszcze mniej osób wie, że „dzięki” problemowi Isabelli Rossellini z wykonaniem utworu, David Lynch poznał „Andy’ego Badale” (taki wcześniej przydomek nosił Badalamenti). Czytaj dalej!

Ujęcia jak z pocztówki, muzyka jak z Europy Środkowej

Ujęcia jak z pocztówki, muzyka jak z Europy Środkowej

Filmy Wesa Andersona mają w sobie coś, co sprawia, że nie jesteśmy w stanie oderwać oczu od ekranu. Poza nietuzinkową fabułą w jego dziełach, to właśnie symetria, mnogość kolorów i umiejętność przedstawienia scen (co w ogromnej mierze jest również zasługą ekipy zdjęciowej) są odpowiedzialne za wrażenia estetyczne jakich nam dostarczają, a te z kolei w większości przypadków są najwyższej jakości. Dołączając do tego muzykę ośmiokrotnie nominowanego do Oscara (w tym raz zwycięskiego) Alexandra Desplat, mamy przepis na gwarantowany hit.

Tak właśnie jest w przypadku „Grand Budapest Hotel”, w którym amerykański reżyser do spółki z francuskim kompozytorem kradnie nasze serca za pomocą m.in. polskich akcentów, ale przede wszystkim, za pomocą bliskiej nam muzyki inspirowanej Europą Środkową. Czytaj dalej!

Trzy wielkie filmy. Każdy ma w sobie trochę przypadku

Trzy wielkie filmy. Każdy ma w sobie trochę przypadku

Początek lat 80-tych XX wieku to bardzo ciekawy okres dla kina. To właśnie w tych czasach na ekranach królował kult ciała, napakowani mięśniami mocarze ratowali świat przed zimną wojną i innymi przeciwnikami, niezwykle zmysłowe kobiety porywały widzów w filmach tanecznych a miłośnicy sztuk walki mogli podziwiać umiejętności karateków i bokserów w zmaganiach o tytuł najlepszego. Towarzysząca im muzyka po dziś dzień sprawia, że spoglądamy na tamte czasy z sentymentem.

To właśnie na początku lat 80-tych powstały trzy wielkie hity, które mają całkowicie różną tematykę a łączy je o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Mowa o filmach „Rocky III”, „Flashdance” oraz „Karate Kid”. Czytaj dalej!

Padłeś? Włącz muzykę filmową!

Badania dowodzą, że słuchanie muzyki podczas aktywności fizycznej (m.in. biegania) może redukować odczuwane zmęczenie nawet o 15%. Dzieje się tak dlatego, że skupiamy się na muzyce niejako zapominając o kolejnych przebiegniętych metrach. Śmiem twierdzić, że słuchanie muzyki filmowej podczas biegania redukuje kolejnych kilka procent, bo nie dość, że skupiamy się na muzyce, to jeszcze przypominamy sobie filmy w których ją słyszeliśmy. Czytaj dalej!