„Noc do zapamiętania”

W 1958 roku na ekrany kin wszedł „SOS Titanic” opowiadający o losach „niezatapialnego” statku pasażerskiego należącego do White Star Line.  Nie był on pierwszym obrazem związanym z tragicznymi wydarzeniami z początku XX wieku, które rozegrały się na Atlantyku w pobliżu Stanów Zjednoczonych.  Jednak to właśnie tę wersję oglądał James Cameron niedługo po skończeniu produkcji swojego filmu „Terminator II Dzień Sądu”. Niedługo po tym, kanadyjski reżyser rozpoczął pięcioletnie przygotowania do nakręcenia swojego największego dzieła.

 

Dzieła, którego wyniki przerosły najśmielsze oczekiwania inwestorów i które pobiło wiele rekordów o których może marzyć twórca filmowy. „Titanic” jest jednym z trzech filmów w historii, który zdobył 11 Oscarów (w momencie premiery był drugim po „Ben Hur” z 1959 roku). Poza tym, jest najdłużej wyświetlanym filmem w kinach w Stanach Zjednoczonych (281 dni), ma ponad 100 ról mówionych, jest pierwszym filmem, który zarobił ponad 2 miliardy dolarów, natomiast jego ścieżka dźwiękowa była jedną z najlepiej sprzedających się w historii (ponad 30 mln sprzedanych egzemplarzy). Bez wątpienia przyczyniła się do tego piosenka „My Heart Will Go On”. Co ciekawe, James Cameron wcale nie chciał zamieszczać piosenki ze słowami w swoim filmie.

Złe miłego początki

Współpraca Jamesów: Hornera i Camerona przy poprzednim filmie: „Obcy – Decydujące Starcie” nie należała do najbardziej przyjemnych.  Horner przyjął propozycję napisania muzyki do filmu nie będąc poinformowanym o szczegółach produkcji. Mimo to, miał nadzieję, że dostanie odpowiednie narzędzia pracy i czas na realizację swoich pomysłów. Jak się okazało na miejscu, kompozytor i muzyka nie były oczkiem w głowie reżysera. Horner liczył przede wszystkim na odpowiednią ilość czasu na realizację swojego projektu. W krótkim czasie przekonał się, że jego oczekiwania nie są najważniejsze. Mógł zapomnieć o traktowaniu takim, jakiego doświadczył Bill Conti przy kręceniu „Rocky’ego” (o którym pisałem tutaj), wręcz przeciwnie – dostał cztery dni na skomponowanie muzyki. Po oddaniu materiału, okazało się, że Cameron zmienił jedną z kluczowych scen, do której Horner musiał napisać muzykę od nowa. Te doświadczenia sprawiły, że twórca muzyki  doszedł do wniosku, że już więcej nie podejmie współpracy z twórcą m.in. „Terminatora”. James Cameron początkowo również nie brał pod uwagę Hornera do współpracy przy „Titanicu”. Swoje skupienie zwrócił ku irlandzkiej kompozytorce Enyi, która jednak odmówiła. W międzyczasie pojawił się piosenkarz Michael W. Smith z utworem „In My Arms Again” (do posłuchania tutaj). James Cameron postanowił jednak zwrócić się do Hornera po tym, jak usłyszał jego ścieżkę dźwiękową do „Braveheart”. Szczęśliwie dla całej produkcji ten drugi zgodził się na współpracę i tym razem zapewniono mu lepsze warunki pracy.

James Horner oraz James Cameron podczas światowej premiery „Titanic” z muzyką na żywo

Kompozytor ma swoje zdanie

Po wtajemniczeniu w szczegóły projektu i zapoznaniu z urywkami produkcji, James Horner nie tracił czasu i od razu wziął się do pracy. Jednym z pierwszych założeń muzyka było to, że cała ścieżka dźwiękowa powinna być nawiązaniem do twórczości i zbliżona do stylu Enyi. Stąd można odnieść wrażenie, że niektóre z utworów z „Titanica” są podobne do „Book of Days” (do posłuchania tutaj) Enyi z filmu „Za horyzontem”.  Nauczeni przeszłością twórcy darzyli się szacunkiem i współpracowali w sprzyjającej dobrym relacjom atmosferze. Mimo tego, były jednak tematy w których nie mogli znaleźć wspólnego języka. Jednym z nich było zawarcie piosenki z tekstem w filmie. Cameron nie chciał żadnego utworu z tekstem, czego Howard sobie nie mógł sobie wyobrazić. W tajemnicy przed reżyserem, kompozytor postanowił napisać taki utwór. W swoim domu spotkał się z autorem tekstów Willem Jenningsem i opowiedział mu historię ze scenariusza. Zagrał również motyw przewodni i to wystarczyło autorowi do napisania tekstu. Jego inspiracją była 101-letnia kobieta którą spotkał dwa lata wcześniej. Jak sam Jennings opowiada: „Ona mogła być jednym z pasażerów tego statku, mogła być jednym z ocalałych. Postanowiłem więc napisać tekst z perspektywy osoby o wielkim doświadczeniu, która spogląda w przeszłość”. Następnym krokiem było znalezienie wykonawcy utworu. Celine Dion w jednym z wywiadów (do zobaczenia tutaj) opowiada o tym, że początkowo nie chciała śpiewać tego utworu. Nie chciała mieć na swoim koncie kolejnej piosenki filmowej a spotkanie z Hornerem wcale nie przybliżyło jej do zmiany decyzji. Wspomina, że był on świetnym kompozytorem i pianistą, jednak jego wokal nie należał do najlepszych. Dlatego też, próby przedstawienia oczekiwań kompozytora nie wywarły na wokalistce odpowiedniego wrażenia. Kluczową rolę odegrał tutaj jej mąż Rene Angelil, który namówił Dion do nagrania utworu. Piosenkarka zgodziła się i nagrała „My Heart Will Go On” w pierwszym podejściu. James Horner zanim przedstawił utwór reżyserowi musiał poczekać na jego odpowiedni nastrój. Ten po odsłuchaniu piosenki zgodził się umieścić ją podczas napisów końcowych. Miał jednak wątpliwości czy nie zostanie za to skrytykowany. Co ciekawe, to właśnie ta (pierwsza) wersja utworu została zawarta w filmie. Ta lekka „niesubordynacja”  kompozytora okazała się strzałem w dziesiątkę. Utwór zdobył Oscara oraz nagrodę Grammy a także wiele innych nagród, został najlepiej sprzedającym się singlem w 1998 roku, podbił na wiele tygodni listy przebojów w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii czy Wielkiej Brytanii a samej Celine Dion przyniósł fortunę i międzynarodową sławę. Cała ścieżka dźwiękowa do filmu również zdobyła Oscara a sam kompozytor (być może na przekór reżyserowi i doświadczeniom z przeszłości) w jednym z wywiadów stwierdził, że muzykę do „Titanica” napisał w rekordowo krótkim czasie. Jednak jak sam twierdził, pisząc muzykę, starał się skupić na tym co jest sercem filmu i oddać to w kompozycji. W tej muzyce, Horner starał się oddać tragedię jaka dotknęła wszystkich pasażerów a której udziałem był ocean. Dlatego też w ścieżce dźwiękowej możemy usłyszeć takie utwory jak: „Hymn to The Sea” (do posłuchania tutaj) czy  „Death of Titanic” (do posłuchania tutaj). W całej ścieżce dźwiękowej warto zwrócić uwagę na niezwykły wokal norweskiej wokalistki  Sissel Kyrkjebø, a także na chór, który możemy słyszeć w wielu utworach z filmu. Co ciekawe, śpiew chóru został wygenerowany przez Hornera elektronicznie. Jak sam stwierdził, nie chciał angażować tradycyjnego chóru, by nie nadawać swojej ścieżce „kościelnego” brzmienia.

Orkiestra gra do końca

Mimo, iż tragedia „Titanica” jest tłem dla głównego wątku fabuły, to James Cameron chciał zamieścić w niej jak najwięcej elementów które faktycznie miały miejsce. Dzięki temu mamy okazję zobaczyć: jaką śmierć wybrał Benjamin Guggenheim, miejsce gdzie Rose spotyka Thomasa Andrewsa podczas tonięcia statku było faktycznie ostatnim gdzie był widziany żywym a starsza para, która przytula się na łóżku to właściciele sklepu Macy’s w Nowym Jorku – Ida i Izydor Straussowie. Ida otrzymała miejsce w szalupie ratunkowej, jednak odmówiła chcąc umrzeć razem z mężem. Taka scena została nagrana, jednak usunięto ją z ostatecznej wersji filmu. Obraz zawiera jeszcze jedno (tym razem całkowicie niezamierzone) nawiązanie do prawdziwych wydarzeń. Na prawdziwym Titanicu płynął „J. Dawson”, czego Cameron nie wiedział kręcąc film. W Nowej Szkocji w Kanadzie, na cmentarzu „Fairview Lawn” znajdują się groby części ofiar, a wśród nich można znaleźć nagrobek właśnie J. Dawsona. Od premiery filmu stał się on najczęściej odwiedzanym nagrobkiem na tym cmentarzu. Kolejnym elementem nawiązującym do prawdziwych wydarzeń jest orkiestra, która grała do ostatnich chwil przed zatonięciem. Nie ma pewności co do tego jaki utwór był ostatnim, który można było słyszeć na tonącym Titanicu, jednak większość naocznych świadków rozpoznała „Nearer My God to Thee” (do posłuchania tutaj). Jest to utwór z połowy XIX wieku, nawiązujący do snu Jakuba z Księgi Rodzaju.

Trend utrzymywania projektu w tajemnicy

Wielu reżyserów decyduje się na to, aby jak najdłużej utrzymać swój projekt w tajemnicy. Christopher Nolan oferując pisanie muzyki Hansowi Zimmerowi do „Incepcji” (o której pisałem w tym artykule) przesłał do niego jednostronicowy list opisujący trudną relację dziecka z rodzicem. James Cameron pracując nad pierwszymi ujęciami do filmu, kręcił góry lodowe w pobliżu Nowej Szkocji. Starając się o potrzebne zezwolenia, argumentował to przygotowaniami do filmu „Planet Ice”. Co więcej, podczas wyświetleń poprzedzających premierę, publiczność testowa do samego końca nie wiedziała, że będzie oglądać właśnie „Titanica”.

„My Heart Will Go On” źle się starzeje?

Czytelnicy magazynu „The Rolling Stone” w 2011 roku umieścili piosenkę z „Titanica” na 7 miejscu listy „100 najgorszych piosenek lat 90-tych”. Co więcej, odtwórczyni jednej z głównych ról Kate Winslet, twierdzi, że słysząc tą piosenkę naciąga ją na wymioty. Tłumaczy te słowa faktem, iż bardzo często zdarza się, że ludzie którzy ją spotykają po raz pierwszy, nawiązują do „Titanica” i jego głównej piosenki. Celine Dion została zapytana w jednym z wywiadów co sądzi na temat słów odtwórczyni roli Rose. Odpowiedziała tylko, że cieszy się, że to nie Winslet musiała śpiewać utwór. Pomimo dwudziestu lat od premiery filmu i setek tysięcy razy kiedy ten utwór został odtworzony, ciągle jesteśmy pod wrażeniem dzieła jakie nakręcił Cameron. Ostatnio mieliśmy okazję widzieć „Titanica” podczas X Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie w maju 2017 roku. Wtedy odbył się pokaz filmu z muzyką na żywo (co opisywałem w tym artykule). Sam film ciągle przyprawia o łzy, a wykonanie utworu „My Heart Will Go On” przez Edytę Górniak tylko wzmogło fantastyczne odczucia. Myślę, że jeszcze przez wiele lat będziemy pod ogromnym wrażeniem tej adaptacji historii „Titanica”.

Co wy sądzicie o „Titanicu” Camerona? Czy wiedzieliście, że rok wcześniej powstał film z Catherine Zetą-Jones o tym samym tytule? Tamten film pozostał jednak niezauważony z uwagi na ogromny sukces obrazu kanadyjskiego reżysera. Sam Cameron zaś, na jednej z konferencji TED zażartował, że zdecydował się nakręcić „Titanica” tylko po to, aby móc obejrzeć wraz z bliska…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *