Jeden z najbardziej pechowych kompozytorów muzyki filmowej

Film i dedykowana mu muzyka rządzą się swoimi własnymi prawami. Wielcy kompozytorzy są zapraszani do przeróżnych dzieł. Legendarny Ennio Morricone tworzył dzieła do największych hollywoodzkich produkcji by po chwili pisać muzykę do niskobudżetowych włoskich filmów. Obsypany wieloma nagrodami i nominacjami Howard Shore, pisał muzykę do takich dzieł jak „Władca Pierścieni” czy „Aviator” natomiast przy innych filmach jego kompozycje były odrzucane. Poznajmy krótką historię kanadyjskiego kompozytora, który w swojej karierze co najmniej czterokrotnie doświadczył „spektakularnego” pecha.  

Zdobywca dwóch Oskarów (najlepsza muzyka za „Władca Pierścieni Drużyna Pierścienia” i „Władca Pierścieni Powrót Króla”), nagrody Grammy, dwóch Złotych Globów  a także wielu innych nagród, Howard Shore okazuje się być jednym z bardziej pechowych kompozytorów muzyki filmowej. Urodzony w Toronto w 1946 roku muzyk, ma za sobą kilka epizodów których z pewnością nie wspomina najlepiej. Pierwsze kłopoty pojawiły się w 1996 roku podczas współpracy z Melem Gibsonem i Ronem Howardem. Skomponowana przez Shore’a muzyka do filmu „Okup” nie spodobała się amerykańskiemu aktorowi i decyzją reżysera została odrzucona. Nową muzykę napisał James Horner.

Słodko gorzki smak przełomu tysiącleci

Przełom XX i XXI wieku był dla Howarda Shore’a słodko-gorzki. 2001 rok przyniósł mu pierwszego Oskara w karierze (za pierwszą część Władcy Pierścieni), ale rok poprzedni był dla niego bardziej pechowy. Zaproszono go do napisania muzyki do filmu „Chinese Coffee”, jednak ostatecznie zdecydowano się na Elmera Bernsteina. Niezrażony kanadyjski kompozytor podjął się drugiego projektu, o tytule: „Londyński Bulwar”. Napisał ścieżkę dźwiękową, która została… znów odrzucona.

Pechowy dla kompozytora okazał się również 2005 rok. Rok wcześniej po wygraniu Oskara (za Władca Pierścieni Powrót Króla”) zaproszono go do wielkiej hollywoodzkiej produkcji „Aviator”. Za tę muzykę otrzymał nominację do Nagród Akademii Fimowej, jednak został… zdyskwalifikowany z walki o Oskara. Powodem decyzji o odrzuceniu jego nominacji był zbyt mały udział kompozytora w całej ścieżce dźwiękowej. Zła passa nie opuściła muzyka także przy następnym projekcie. Kolejna wielka produkcja „King Kong” miała powstać przy udziale opisywanego dziś kompozytora. Zdążył napisać całą ścieżkę dźwiękową, ale reżyser  Peter Jackson (z którym już współpracował przy Władcy Pierścieni) zdecydował się… odrzucić pracę Shore’a. Oficjalnie ogłoszono, że powodem decyzji były różnice artystyczne.

Obsypana Oskarami produkcja Petera Jacksona przyniosła Shore’owi pierwszą nagrodę Akademii Filmowej

W swojej karierze Howard Shore kilka razy usłyszał słowo „nie” jednak jemu samemu też zdarzyło się odrzucić propozycję filmowców. Miało to miejsce w 2000 roku, kiedy pisał muzykę do „Władcy Pierścieni”. Zaproszono go do współpracy przy filmie „Jay i Cichy Bob kontratakują” jednak tym razem słowo „nie” stało po stronie kompozytora. Odrzucił tę propozycję z uwagi na angaż właśnie przy „Władcy Pierścieni”. Śmiało można stwierdzić, że ta decyzja okazała się właściwą. Pierwszy w karierze Oskar dla Shore’a i niezapomniane kompozycje takie jak „Concerning Hobbits” (do posłuchania tutaj) czy sprawiające, że mamy ciarki na plecach „The Bridge of Khazad-Dum” (do posłuchania tutaj) z pewnością przysporzyły mu wielu fanów na całym świecie.

Co sądzicie o muzyce Shore’a skomponowanej do historii o Śródziemiu? Który z utworów przypadł Wam najbardziej do gustu? 

 

One thought on “Jeden z najbardziej pechowych kompozytorów muzyki filmowej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *