„To nie czas na ostrożność”

Przed napisaniem scenariusza do „Interstellar”, Christopher Nolan wysłał do Hansa Zimmera list z jednostronicowym opisem relacji rodzica z dzieckiem. Dołączył do niego prośbę, aby kompozytor napisał elementy możliwej ścieżki dźwiękowej w jedną noc. Gdy usłyszał 4-minutowy utwór skomponowany przez Zimmera, skwitował to jednym zdaniem: „Lepiej, żebym teraz nakręcił film”.

 

Współpraca Christophera Nolana i Hansa Zimmera przyniosła światu kilka obrazów, obok których nie można przejść obojętnie. Trylogia o Batmanie, Incepcja czy w końcu opisywany dzisiaj Interstellar to dzieła, które udowadniają, że podjęcie współpracy przez wymienionych twórców było znakomitym pomysłem. Tych pięć obrazów wystarczyło, aby wielu widzów wyznaczyło sobie kryterium – Nolan i Zimmer robią razem film? To jest pewny materiał na wielkie dzieło. Nie inaczej jest w przypadku ich najnowszego wspólnego obrazu pt. „Dunkierka”, który na ekrany kin wejdzie w lipcu bieżącego roku. Jednak wróćmy do „kosmicznego” filmu, którego ścieżka dźwięczy w uszach wielu z nas już od trzech lat.

Film o przyszłości, sprzęt muzyczny z przeszłości

 

Zdobywca Oskara za ścieżkę dźwiękową do Króla Lwa, tworząc muzykę do „Interstellar” oparł się na instrumentach dętych drewnianych, smyczkowych, na pianinach oraz 60-osobowym chórze. Przy użyciu tych składowych, niemiecki kompozytor chciał zbliżyć widza do dźwięków jakie astronauta słyszy w swoim kombinezonie. Głównie skupił się na oddechu, do którego odtworzenia instrumenty dęte a także potężny chór nadają się doskonale. Jest jednak jedna składowa, która gra „pierwsze skrzypce” w filmie i paradoksalnie do tego powiedzenia nie są to skrzypce. Instrumentem odpowiedzialnym za największe doznania muzyczne w całym filmie są organy. Hans Zimmer wybrał jego zdaniem jedne z najwspanialszych organów na świecie, które aktualnie znajdują się w XII-wiecznym Temple Church w Londynie. Wyprodukowane w 1926 roku przez firmę Harrison & Harrison Ltd. zagrały główną „muzyczną” rolę w filmie. Podczas nagrywania elementów ścieżki dźwiękowej (które odbyły się w 8 osobnych sesjach), za zgodą organisty i dyrektora muzycznego Temple Church Rogera Sayera, w kościele rozstawiła się orkiestra, która dopełniała dzieła głównego aktora na planie muzycznym. Osobą która zagrała na organach do filmu był nikt inny jak Roger Sayer, znający je lepiej niż ktokolwiek inny na świecie. Jak wyglądały prace z użyciem słynnych organów możemy zobaczyć tutaj:

Nagranie muzyki do Interstellar w Temple Church

Muzyka w opisywanym filmie Christophera Nolana odgrywa bardzo ważną rolę. Nie jest tłem dla wydarzeń, jest aktywnym uczestnikiem tego co dzieje się w fabule, a momentami wyprzedza ją o krok. Potężne organy pomogły sprawić, że kina drżały w posadach w trakcie projekcji obrazu. Widzowie uwielbiają czuć drgania wewnątrz klatki piersiowej spowodowane potężną muzyką. Jednak nie tylko tym najważniejszym i najgłośniejszym scenom towarzyszą organy. Możemy je słyszeć w wielu scenach filmu, gdzie fantastycznie budują napięcie oraz nadają bieg fabule. Doskonale widać to w początkowej fazie filmu w scenie pościgu za indyjskim dronem wojskowym:

Scena pościgu za dronem – początek filmu.

A także w ostatniej scenie filmu, gdzie Cooper odwiedza swoją córkę, a (grana przez Anne Hathaway) Dr. Brand pracuje już na właściwej planecie:

Zakończenie filmu.

Dlaczego Hans Zimmer wybrał właśnie organy?

 

„Interstellar” jest swego rodzaju hołdem dla nauki. Film w bardzo mocnym stopniu oparty na odkryciach naukowców, powstał we współpracy z fizykiem Kipem Thornem, który miał nawet zagrać samego siebie w powstającym projekcie (uhonorowano go jednak w inny sposób – jeden z robotów, które występują w filmie nazywa się KIPP na cześć jego pierwszego imienia). Fizyk wydał później książkę „Interstellar i nauka” gdzie wyjaśnia większość zjawisk przedstawionych przez Christophera Nolana. Kompozytor muzyki też chciał oddać cześć naukowej części obrazu i zdecydował, że wybierze instrument, który jest ważny dla historii zdobywania wiedzy. W wyborze pomógł mu reżyser, który pewnego razu zapytał: „Myślałeś kiedykolwiek u użyciu organów?” Ostatecznie Hans Zimmer wybrał właśnie ten instrument, który od XVII wieku do pierwszej rozmowy telefonicznej w historii, był uważany za najbardziej skomplikowany przedmiot wytworzony kiedykolwiek przez człowieka. Co więcej, ich fizyczny aspekt przynosi na myśl skojarzenia dopalaczy statku powietrznego.

„To nie czas na ostrożność”

Reżyser w jednej z rozmów z kompozytorem wyznał, że chce aby ścieżka dźwiękowa do „Interstellar” była czymś zupełnie nowym, aby odeszli od przyzwyczajeń i pomysłów jakich użyli w poprzednich wspólnych produkcjach. To nie oznaczało, że jest z nich niezadowolony, wręcz przeciwnie. Chciał jednak, aby przy produkcji tego obrazu pomysły wynaleźć na nowo, mocną perkusję wyrzucić do kosza a niekończące się dźwięki smyczków odstawić na bok. W pewnym sensie Nolan rzucał się na głęboką wodę, ponieważ przed napisaniem scenariusza, dostarczył Zimmerowi tekst o relacji rodzica z dzieckiem, a na jego podstawie kompozytor miał napisać myśl przewodnią do ścieżki dźwiękowej filmu. Jako, że temat dotyka Zimmera osobiście (ma syna, który chce zostać naukowcem), napisana muzyka do jednostronicowego tekstu jest także odbiciem jego własnych uczuć. To konkretne nagranie, które powstało w odpowiedzi na prośbę Nolana, możemy usłyszeć podczas napisów końcowych filmu.

Twórcy „Interstellar” postanowili zaryzykować i poeksperymentować z… brakiem muzyki  w filmie, a dokładniej mówiąc – z ciszą. Uznali, że pewne sceny powinny być opatrzone tylko realnymi dźwiękami jakie można słyszeć w ich trakcie w rzeczywistości. Dlatego też w scenie gdy Cooper po katapultowaniu się ze statku dryfuje w przestrzeni kosmicznej, nie słyszymy dźwięków eksplozji i rozpadającego się statku, ponieważ dźwięk w próżni się nie rozchodzi. Słyszymy natomiast jego oddech, to dzieje się pod kombinezonem, gdzie jest jeszcze pewien zapas powietrza.

Z drugiej jednak strony, film Nolana jest jednym z głośniejszych (pod względem decybeli) w jego karierze. Twórcy postanowili oglądnąć film w kilku kinach jeszcze przed premierą, aby sprawdzić jak standardowe nagłośnienie reaguje na jego ścieżkę i efekty dźwiękowe. W wyniku tych testów nagłośnienie kilku kin zostało uszkodzone lub zniszczone.

Kolejnym ciekawym zabiegiem dźwiękowym w filmie jest fakt, że podczas wizyty na planecie Dr. Millera każde „tyknięcie” które słyszymy, odpowiada 24 godzinom na Ziemi. Poniżej można zobaczyć tę scenę:

Wizyta na planecie Dr. Millera – ucieczka przed falami (uwaga na głośny początek).

Jedną z najbardziej zapadających w pamięć scen z filmu jest moment dokowania do na wpół zniszczonego statku obracającego się wokół własnej osi. Statek został zniszczony przez postać graną przez Matt’a Damon’a, który pomimo niedomknięcia śluzy chciał dostać się do środka. Obecność głównego bohatera obrazów o Jasonie Bournie (o którym pisałem m.in. w tym artykule)  w Interstellar była do samego końca utrzymywana w tajemnicy. Nie pojawiał się on na spotkaniach promujących film oraz nie brał udziału w żadnych przedpremierowych wywiadach. Jego krótkie wystąpienie w filmie przyniosło widzom jedną z najlepszych scen w całym „Interstellar”:

Scena dokowania.

W jej trakcie możemy usłyszeć dialog pomiędzy Cooperem a robotem CASE, gdzie padają słowa:

„CASE: To jest niemożliwe.

Cooper: Nie, to jest konieczne.”

To nawiązanie do słynnego cytatu z misji Apollo 13, gdzie jeden z członków załogi powiedział: „Niepowodzenie nie jest opcją”.

 

A co Wy sądzicie o „Interstellar” i przede wszystkim o jego ścieżce dźwiękowej? Który utwór i która scena najbardziej zapadła Wam w pamięć?

7 thoughts on “„To nie czas na ostrożność”

  • 9 kwietnia 2017 at 20:37
    Permalink

    Super, tekst, uwielbiam ten film i dziękuję za takie ciekawostki :* Super robota.

    Reply
    • 9 kwietnia 2017 at 21:52
      Permalink

      Dziękuję za miły komentarz:) Zapraszam na stronę częściej, znajdziesz na pewno więcej ciekawostek 🙂

      Reply
  • 10 kwietnia 2017 at 10:55
    Permalink

    Rewelacyjny tekst i informacje. Jestem fanatykiem tego filmu i soundtracku 😀

    Reply
    • 10 kwietnia 2017 at 11:00
      Permalink

      Ja też! Mam nadzieję, że pozostałe wpisy i te które w przyszłości się pojawią, również będą Ci się podobać:)

      Reply
  • 11 kwietnia 2017 at 06:32
    Permalink

    Dziękuję za wspaniały tekst. Uwielbiam ten film…..teraz jeszcze bardziej, dzięki

    Reply
    • 11 kwietnia 2017 at 09:36
      Permalink

      Bardzo mi miło:) Zapraszam częściej 🙂

      Reply
  • Pingback: Maximus Decimus Meridius – wybawca Rzymu – Oglądam Słuchając

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *