Trzy wielkie filmy. Każdy ma w sobie trochę przypadku

Początek lat 80-tych XX wieku to bardzo ciekawy okres dla kina. To właśnie w tych czasach na ekranach królował kult ciała, napakowani mięśniami mocarze ratowali świat przed zimną wojną i innymi przeciwnikami, niezwykle zmysłowe kobiety porywały widzów w filmach tanecznych a miłośnicy sztuk walki mogli podziwiać umiejętności karateków i bokserów w zmaganiach o tytuł najlepszego. Towarzysząca im muzyka po dziś dzień sprawia, że spoglądamy na tamte czasy z sentymentem.

To właśnie na początku lat 80-tych powstały trzy wielkie hity, które mają całkowicie różną tematykę a łączy je o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Mowa o filmach „Rocky III”, „Flashdance” oraz „Karate Kid”.

Najbardziej niechciany utwór filmowy

Bill Conti, kompozytor muzyki do pierwszej części filmu o bokserze Rocky’m Balboa (o czym pisałem w tym artykule) napisał piosenkę „You’re the Best Around”. Do wykonania swojego niezwykle energetycznego utworu zaprosił innego twórcę muzyki – Joe „Bean” Esposito. Conti zaproponował aby umieścić piosenkę jako motyw przewodni w filmie „Rocky III”, co jego zdaniem doskonale pasowało do tego obrazu z uwagi na tekst i tempo. Sylvester Stallone jednak nie podzielał tego zdania i odrzucił piosenkę na rzecz utworu „Eye of The Tiger” (do posłuchania tutaj) zespołu Survivor. Po nieudanej próbie z obrazem o bokserze z przedmieść Filadelfii, piosenkę zaproponowano do tanecznego hitu początku lat 80-tych XX wieku – filmu „Flashdance”. Niestety również tutaj się nie powiodło i utwór został odrzucony na rzecz „Maniac” (do posłuchania tutaj) w wykonaniu Michaela Sambello. W końcu po trzech latach od powstania i dwóch nieudanych próbach, piosenka dostała szansę. John G. Avildsen (reżyser pierwszej części filmów o zmaganiach Rocky’ego – opisywanego w tym artykule) pracując nad nowym filmem o sztukach walki, poszukiwał utworu, który będzie pasował do tematyki nowego obrazu. Kompozytor Bill Conti również pracujący przy tym filmie, zaproponował swoją ”niechcianą” piosenkę jako pasującą do nowego filmu. Avildsen polubił utwór na tyle, że bez wahania zdecydował się na jego umieszczenie w kluczowym momencie swojego filmu. Piosenkę „You’re the Best Around” (do posłuchania tutajsłyszymy w filmie „Karate Kid” podczas zmagań Daniela LaRusso w finale turnieju „All Valley Karate Championship”. Warto zauważyć, że „You’re the Best Around” było bardzo mocno krytykowane z uwagi na niepasujące słowa (w piosence słyszymy: „Historia lubi się powtarzać” podczas pierwszego występu Daniela LaRusso w turnieju karate). Pomimo krytyki, utwór przetrwał i został wykorzystany we wszystkich kolejnych odsłonach filmu ze słynnym Panem Miyagi w jednej z ról głównych. Jeśli mowa o filmie „Karate Kid” to nie sposób nie zwrócić uwagi na odtwórcę głównej roli – Ralpha Macchio. To co przykuwa nasze spojrzenie to bardzo młody wygląd aktora. W trakcie kręcenia pierwszej części miał 23 lata a odgrywał rolę nastolatka. Aby jeszcze mocniej podkreślić jego młody wygląd, spójrzmy na poniższy kadr z „Karate Kid III”:

 

Sylvester Stallone odrzuca i jest odrzucany.

Wiemy już, że Stallone nie zgodził się na wykorzystanie utworu „You’re the Best Around” w trzeciej odsłonie swojego dzieła o legendarnym filadelfijskim bokserze Rocky’m Balboa. Wykonawca utworu Joe „Bean” Esposito nie powiedział wtedy jednak jeszcze ostatniego słowa w filmach o Włoskim Ogierze, o czym za chwilę. Reżyser, scenarzysta i odtwórca głównej roli w jednym, miał marzenie aby w jego filmie zagościł legendarny zespół Queen. Stallone zwrócił się z prośbą o udostępnienie utworu „Another One Bites The Dust” (do posłuchania tutaj)  do filmu Rocky III, jednak zespół Queen odrzucił prośbę. Tym zbiegiem okoliczności, zespół Survivor z utworem „Eye of The Tiger” o mało nie podzielił losu utworu wykonywanego przez Joe Esposito. Skoro jesteśmy przy tym twórcy, wróćmy do jego „ostatniego słowa” w filmach o Rocky’m. Pomimo nieudanej próby przy trzeciej części, Esposito znalazł swoją drogę do produkcji Stallone’a w czwartej części, kiedy to Balboa jedzie do Związku Radzieckiego, pomścić swojego przyjaciela Apollo Creed’a w walce z tamtejszą maszyną do zabijania –  Ivanem Drago. W jednym z momentów filmu słyszymy piosenkę „Hearts on Fire” (do posłuchania tutaj) wykonywaną przez John’a Cafferty’ego. Jak się okazuje, jednym z twórców utworu był nie kto inny jak… Joe „Bean” Esposito.

Flashdance – kolejny film, który otrzymuje utwór w spadku

Taneczny hit z początku lat 80-tych XX wieku, nie byłby tym czym jest bez dwóch składowych. Po pierwsze odtwórczyni głównej roli: niezwykle piękna i zmysłowa Jennifer Beals, dostała angaż w filmie pomimo konkurencji takich gwiazd jak: Kim Basinger, Melanie Griffith, Andie MacDowell, Sharon Stone czy Demi Moore. Drugim elementem składowym bez którego Flashdance nie byłby tak świetny, jest piosenka „Maniac” w wykonaniu Michaela Sembello. Pierwotnie utwór ten został przeznaczony do filmu o tym samym tytule z 1980 roku. Reżyser tamtego dzieła uznał jednak, że nie pasuje on do klimatu filmu jaki kręci – pracował nad horrorem. Tym samym, „Maniac” jest kolejnym dziełem w tym artykule, który trafia do filmu przez… przypadek. Jak się okazuje, film o spawaczce z Pittsburgha spełniającej marzenia o dostaniu się do szkoły baletowej ma kolejną wspólną część z opisywanymi wcześniej dziełami – jest to oczywiście Joe „Bean” Esposito. Zagościł on na ścieżce dźwiękowej tego obrazu z utworem „Lady, Lady, Lady” (do posłuchania tutajza co dostał nominację do nagrody Grammy. Inna piosenka z tego filmu, która nagrodzona została Oskarem w kategorii najlepsza piosenka, została napisana w samochodzie w drodze na nagranie. Mowa o „Flashdance… What a Feeling” (do posłuchania tutajw wykonaniu Irene Cara.

A Wy co sądzicie o przypadkach jakie rządzą kinem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *