Mniej znana strona Sir Anthonyego Hopkinsa

Liverpool, 7 listopada 1964 roku. Za oknem kolejny szary, ponury dzień z opadami deszczu. W ciepłym kącie jednego z teatrów, siedzi młodzieniec, którego matka marzyła o karierze muzycznej syna. Wie już, że nie będzie sławnym pianistą, ale lubi komponować. Spod palców wydobywają się dźwięki melodii. „Piękne, co to jest?” zapytała zainteresowana osoba. „Nie wiem, tak sobie gram.” – padła odpowiedź. „Powinieneś zapisać tą melodię”. Młodzieńcem przy pianinie był 27-letni wówczas Anthony Hopkins, a melodia którą grał, to podstawa do stworzenia „And the Waltz Goes On”.

Prawie 50 lat później w Maastricht, 11 kwietnia 2011 roku, blisko 75-letni już Sir Anthony Hopkins, zdobywca Oskara, spotyka się ze światowej sławy skrzypkiem Andre Rieu. Powodem ich spotkania jest premiera skomponowanego pół wieku wcześniej „And the Waltz Goes On” (do odsłuchania tutaj). 
Co doprowadziło do tego spotkania?

Historia wielkiego aktora

Sir Anthony Hopkins rozpoczął naukę aktorstwa w Royal Welsh College of Music & Drama w 1955 roku. Jako, że od małego uwielbiał muzykę (matka kupiła mu pianino gdy miał 9 lat) większość czasu spędzał ze studentami kierunków muzycznych. Był zafascynowany przede wszystkim pianinem i komponowaniem. Po ukończeniu szkoły grał m.in. w londyńskim Royal National Theatre, by w 1968 zagrać pierwszą dużą rolę w filmie „Lew w zimie” za którą dostał nominację do nagrody BAFTA. W 1992 roku dostał swoją pierwszą nominację do Oskara za rolę pierwszoplanową w filmie „Milczenie Owiec”. Został uhonorowany nagrodą akademii za tą kreację. Postać stworzona przez Hopkinsa pojawiała się podczas filmu tylko przez 16 minut, co czyni go drugim aktorem w historii, który otrzymał Oskara (w kategorii najlepszy aktor) dzięki roli krótszej niż 20 minut. W 1993 roku królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki za wkład w rozwój i promocję kultury. Jak sam twierdzi, nigdy nie porzucił muzyki. W 1986 roku wypuścił singiel „Distant Star” (do posłuchania tutaj), który wspiął się na 75 miejsce brytyjskiej listy przebojów. Anthony Hopkins poza skomponowaniem muzyki sam zaśpiewał w tej piosence.

Magia kina i… telewizji

 Młodzieniec, który w jednym z teatrów w Liverpoolu w latach 60-tych XX wieku bawił się grą na pianinie, pomimo oddania się zawodowi aktora nie przestał komponować. W 2009 roku zobaczył koncert holenderskiego skrzypka i jego orkiestry w telewizji. Skrzypkiem był oczywiście Andre Rieu a w głowie Hopkinsa powstało marzenie, że pewnego dnia spotka się ze skrzypkiem i jego orkiestrą. Co więcej, postanowił wysłać do niego nuty do skomponowanego przez siebie walca. Z kolei Andre Rieu opowiada, że każdego tygodnia otrzymuje nuty od swoich fanów z prośbą o ich interpretację. Jego zaskoczenie było tym większe, gdy dowiedział się, że nuty do swojego walca przysłał mu znany aktor z Hollywood – Sir Anthony Hopkins. Cała historia staje się jeszcze bardziej ciekawa, gdy dowiadujemy się, że aktor nigdy nie słyszał swojej kompozycji. Gdy Andre Rieu przesłał mu wstępną aranżację, ten był niesamowicie zaskoczony. Nie spodziewał się, że może ona tak brzmieć. Panowie spotkali się w Maastricht podczas jednej z prób orkiestry przed premierą walca. Kilka miesięcy później w czerwcu 2011 roku, podczas koncertu w rodzinnym mieście skrzypka, świat po raz pierwszy usłyszał „And the Waltz Goes On” w wykonaniu orkiestry Johanna Straussa pod przewodnictwem Andre Rieu. Walc pozytywnie zaskoczył wszystkich, śmiało można stwierdzić, że samego aktora najbardziej. 31 października 2011 roku Rieu wydał album z najpiękniejszymi walcami tytułując go oczywiście „And the Waltz Goes On”.

Wielki aktor a jednak „Kompozytor” spełnia marzenie matki

W drugiej połowie 2011 roku Sir Anthony Hopkins we współpracy z  City of Birmingham Symphony Orchestra wydał album ze skomponowaną przez siebie muzyką klasyczną. Jego tytuł to „Composer” (do odsłuchania tutaj) i zawiera kompozycje które powstały w ciągu życia aktora. Skomponowana muzyka jest mocno związana z jego wspomnieniami. Dzieciństwo, miejsca które odwiedzał, filmy w których grał oraz osoby mu bliskie, miały silny wpływ na brzmienie umieszczone na krążku. Potwierdzeniem jest jeden z utworów zatytułowany „Margam” na cześć miasta w którym aktor się urodził. Z kolei inny z utworów o tytule „Stella” jest piękną arią skomponowaną dla żony aktora Stelli Arroyave. Wydając krążek, Hopkins częściowo spełnił marzenie swojej matki, która chciała by ten był związany z muzyką. Konkretnie, chciała aby został pianistą i sam Sir Anthony Hopkins gra na pianinie jednak tylko dla własnej przyjemności.

Kanibal i psychopata czy delikatna dusza?

Kreacja stworzona przez Hopkinsa w „Milczeniu Owiec” wpisała się na tyle mocno w jego biografię, że większość z nas słysząc nazwisko opisywanego dzisiaj aktora myśli: Hannibal Lecter. Sam aktor stworzył mnóstwo innych kreacji, niektórych podobnych do psychopatycznego mordercy a innych zupełnie mu przeciwnych. Przykładem może być podstarzały amant w „Poznasz przystojnego brunetaWoody’ego Allena. Jaki jest Hopkins w życiu prywatnym? Zapytany czy wzruszył się słysząc po raz pierwszy swojego walca w aranżacji Andre Rieu odpowiedział, że był to dla niego bardzo ważny moment, ale nie podchodził do niego aż tak emocjonalnie. Następnie aktor dodaje: „W Hollywood są ludzie którzy potrafią zapłakać gdy kapelusz upadnie na ulicę, ja nie jestem jednym z nich” (Więcej w tym wywiadzie). Pomimo tych słów, gdy oglądamy reakcję Sir Anthony’ego Hopkinsa na aranżację jego walca we Wiedniu, na jego twarzy widać lekkie wzruszenie. Miejmy nadzieję, że mniej znana strona tego aktora jeszcze nieraz nas zaskoczy.

A co Wy sądzicie o muzycznej twarzy Sir Anthony’ego Hopkinsa? Jakich innych aktorów widzicie w roli kompozytora?

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *